Usiadłem na ławce
Styczniową porą.
Dookoła park-
Uśpiona kraina.
Czekać na roztopy
Jeszcze nie pora,
Ale pamięć
Memu kaprysowi
Z pewnością podoła.
Zamykam oczy...
Wchodzę do spiżarni
W mojej głowie.
Zakonserwowałem tam
Najlepsze wspomnienia:
Najpiękniejsze kwiaty,
Zapachy, Zwierzęta
I świeże smaki.
Uwieczniłem krajobrazy.
I nagle rozszumiały
Się zielone lipy,
Rozbrzęczały w kwiatach
Tłuste trzmiele.
Zaśpiewały weselej ptaki.
Klomby szałwią
Się zarumieniły.
Popatrzyły na mnie
Żółte bratki
Ach, jak miło pamiętać!