Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 października 2019

"Upadłe anioły malują się na biało"

Posadziłem drzewo
Z korzenia drzewa mego.
Nazwałem Twym nazwiskiem.
W dwóch miejscach DNA jedno,
Niczym religii nowej sedno.

Zdobyłem dla Ciebie wiedzę,
Dotąd niepotwierdzoną.
Pokonałem lawiny zawiści
Dla dobra, bo ono nie krzyczy.
Kąpie się za to często w goryczy.

Odmieniłem spojrzenie
Na coś, co Ci bliskie.
Zaufałem...- wielkie słowo.
Dałem nowe szanse,
Doceniłem pozór międzynarodowo.

Zawierzyłem w modlitwach los Twój,
W słowach wielce kaleki, niepewny,
Nasączony w spojrzeniu łzą.
Jednak szklaną..., jak rekwizyt,
Mimo częstych Twoich wizyt.

Powierzyłem sekrety swoje,
Jak listy ludzie powierzali gołębiom.
Wierzyłem, że dolecą, gdzie powinny.
W mym akwarium otoczyły mnie Twe rybitwy
By od niby-przyjaźni przejść na pole bitwy.

Czarne anioły, podstępni rycerze
Wskrzeszanego ciągle Belzebuba,
Jednak najzwyczajniej malują się na biało.
Udają anioły, a nieraz białe kruki.
Podstępem uzupełniają intryg swych luki.

W ich sercach skamieniałych.,
Jak w stajni Augiasza...
Smród fałszu  i brud intencji,
Z rojem much i robactwa,
Szukają ciągłej, dla pychy swej, atencji.

Zanim sięgną po pędzel,
Zanim otworzę puszkę,
Z farbą pozorów i kłamstewek,
Wtedy zobacz tę drobinę brudu.
W mroku, niczego warte jest słowo ludu.

Upadły anioł jest jak grzyb...
Mimo wszystko potrzebny.
Lecz pamiętaj, że ten sam grzyb
Jeśli nie jest w symbiozie,
Może powalić wielkie drzewo.

Dobro można czynić po prostu,
A nie mimo wszystko. A nie mimo wszystko.
Nie syćmy serc, że wszystko wypada.
Zabierając dach komuś w deszczu czas,
I tak na jednego pada.










wtorek, 21 maja 2019

"Pamięci Julii (1923-2019)"

Sobotni był dzień, taki iście majowy...
Blade słońce poranek ledwo oznajmiło.
Pełne animuszu grono ptaków
Wiosenne pieśni i trele tworzyło.

Ludzie byli w odległych krainach snów,
A Bóg jednej ziemskiej duszy
Uchylił po cichu niebios drzwi,
Szczędząc długiej choroby i katuszy.

Odeszła od nas Julia, Jula kochana,
Po ziemskim życia biegu.
Nie powiedziała wcale -żegnam-,
Wszak staniemy jeszcze w jednym szeregu.

Wierna żona, oddana matka,
Kochająca babcia, czuła prababka.
Szczęściem był Jej szczery uśmiech
I pachnąca na Wielkanoc babka.

Lecz choć już słowa żadnego nie wypowie,
Oplecie nas takie długie, niezwykłe pnącze,
Co pamięcią się ładnie zowie.
Zakwitnie tylko tym, co najlepsze.

Czy wspomnienie o Niej
Wygra kiedyś z serca uciskiem?
Otulisz się rychło właśnie nim.
Śmierć jest przystankiem, emocji wyciskiem.

Będzie jeszcze taki dzień deszczowy,
Gdy usiądziesz w kuchni przy ławie.
Ujrzysz wolne krzesło i wspomnisz:
Siedzieliśmy tam razem przy kawie.

Album kiedyś otworzysz w zadumie
I zobaczysz nie tylko ujęcia.
Będzie tam radość, nadzieja i smutek.
Westchniesz ku górze, bez żadnego zadęcia.

Czy zasmucony włączysz jej radio, długo nietknięte?
Przypomnisz sobie Ją jeszcze nieraz,
Gdy ustawiona dawno stacja,
Nada Jej ulubioną pieśń czy piosenkę.

Gdy miniesz kobylański dom Jej rodzinny,
Wspomnisz Ją tkliwie, ale z uśmiechem.
Powrócisz myślą do słodkiego dzieciństwa:
Odbije się to głupstw i  marzeń pierwszych echem.

Zielenią się jeszcze niedojrzałe czereśnie.
Spotkań nieodbytych pełne kalendarza strony.
Dla nas śmierć zawsze przychodzi za wcześnie.
Nieprzeprowadzone rozmowy, odłożone telefony...

Bóg to projektant doskonały,
A sztuka Jego nieprzewidywalna.
Po każdym dziele, lawina złożonych pytań,
Lawina głębokich refleksji.

96 lat życia, to szmat krętej drogi,
Lecz nic to w perspektywie wieczności.
Bóg tworzy tylko postać,
Na kolejny etap nie zabiera ciała, ani kości.










niedziela, 6 stycznia 2019

"Pamięci Basi Szyperskiej (1964-2018)"

Ciemna nocy plama na niebie nastała,
Gdy się nasza Basia z Ziemią żegnała.
W rytmach fajerwerków z imprezy życia,
Wyszła po angielsku, nie mając już nic
Do zatrzymania, ani ukrycia.

Zamysłem odeszła po cichu...
Po długiej walce, po ciężkim biegu.
Na odejście wybrała Sylwester,
Żeby się wszyscy bawili w tej chwili,
W tańcu zapomnieli i byli dla siebie mili.

Lecz wieść się szybko rozniosła,
Paląca jak ogień, piekąca jak chilli.
Szczypiąc w serce, kując w kości.
Nikt nie lubi takich wiadomości...
Nikt nie lubi takich wiadomości...

Wulkanie pozytywnej energii,
Nieustającego dowcipu i śmiechu.
Źródle żargonu, towarzystwa wisienko.
Kwiecie urody, oceanie talentu...
Po prostu, Basieńko.

Zamieniałaś marzenia w cele...
Mrok w jasność, smutek w radość.
Poniedziałki w soboty, czy w niedziele.
Cieszyło Cię wiele i niewiele.
Młody duch wszak mieszkał w Twym ciele.

A teraz baw się dobrze, gdziekolwiek jesteś.
Prędzej, czy później wszyscy znowu się spotkamy.