Coraz częściej zapominam,
Czy naprawdę idę pod prąd rzeki.
Coraz częściej zapominam,
Że woda, w której idę, to ścieki.
Coraz częściej zapominam,
Czym człowiek miał się stać.
Nikt nie chce przecież dawać,
Każdy chce tylko brać.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Coraz częściej powątpiewam,
Że Holocaust to na wieki lekcja.
Coraz częściej powątpiewam,
Kiedy w modzie eugeniczna selekcja.
Coraz częściej powątpiewam,
Że zniewolenie to brednia.
Konsument tworzy gdzieś piekła,
A postęp, to kłamliwa średnia.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Coraz częściej nic nie chcę słyszeć,
Kiedy nie każdy krok jest postępem.
Coraz częściej nic nie chcę słyszeć,
Kiedy płód ludzki jest problemem,
A koński cennym życia wstępem.
Coraz częściej nie chcę słyszeć,
Gdy inteligentną świnię pakują do worka,
A płaczą, że zginie niezbyt mądra norka.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Coraz częściej nie chcę widzieć
Jak świat zalewają dwa standardy.
Coraz częściej nie chcę widzieć,
Gdy głupie pomysły wybuchają jak petardy.
Coraz częściej nie chcę widzieć,
Gdy kochasz ślepo obcych, bez refleksji,
A przekreślasz prędko swoich,
Wstydząc się dawnych koneksji.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Coraz częściej nie chcę czuć,
Kiedy gardzisz, dialogiem i kompromisem.
Coraz częściej nie chcę czuć,
Kiedy przegraną zwiesz pewnie remisem.
Coraz częściej nie chcę czuć,
Gdy dorosłych mieszasz z błotem.
Uczyłeś przecież, że jak obrazisz młodego,
To nie będzie dobrych skutków potem.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Coraz częściej nie chcę wierzyć,
Że chcecie historii powtórzenia.
Coraz częściej nie chcę wierzyć,
Że kochacie demokracji wynaturzenia.
Coraz częściej nie chcę wierzyć,
Że w zatrutym, przeludnionym świecie,
Chcecie oddać władzę przypadkowym.
Czyni to z ludzi nieodpowiedzialne śmiecie.
Dzikie instynkty, zezwierzęcenie.
Zatęchłe morze, niewłaściwi dzierżą.
Populizm pod sztucznym niebem,
Słowa logiczne, gardzą tą oberżą.
Nigdy więcej nie chcę czuć,
Jak egocentryk powstaje z egoisty.
Nigdy więcej nie chcę czuć,
Kiedy problem wykrzyczany jest oczywistszy.
Nigdy więcej nie chcę czuć,
Że jakieś koło jest zbędne albo najważniejsze.
Auto trasę przemierzy tylko z całym sprzętem.
Na własne życzenie, życie czeka nas chwiejniejsze.
Nie ma racji z prawa, nie ma z lewa.
Potrzeba nam wszystkiego.
Trawa nie wyjdzie nigdy zielona
Bez żółtego i niebieskiego.