A niech leje z nieba
Ta przeźroczysta ciecz.
Niech oczyści moją
Poszarzałą duszę.
A niech się leje z nieba
Ta przeźroczysta ciecz.
Niech uraduje najmłodszych
Skaczących niesfornie w kałuże.
Niech popada na pomniki
Pobrudzone przez gołębie.
Niech podleje ostatnie
Dalie i astry, nim tknie je mróz.
A niech leje z nieba
Ta przeźroczysta ciecz
I uczyni z latarniami
Teatr świateł na kamiennym bruku.
Niech z wiatrem porwie
Ostatnie lipowe tancerki:
Byle jak najdalej,
Byle do jakiejś dziczy.
A niech leje z nieba
Ta przeźroczysta ciecz
I udowodni suchym radosnym,
Czym mokra radość jest.
A niech leje z nieba,
Niech popada cudowny deszcz.
Niby to zwykłe H2O,
A cała magia w nim jest.
Niech leje, choć jest jesiennie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz