Czy hen za oceanem,
Za różnym czasem na zegarach,
Ja dla Ciebie czasem istnieję,
Jak Ty koło mej duszy pałasz?
Czy czyniąc oczu egzotyczne łowy
Do wspomnień zbliżysz duszy rękę?
Czy zamyślony pod liściem figowym
Zapomnisz na chwilę swoją udrękę?
I czy w zaświatów obszarze
Zapomnisz duchu zmieniony,
Że kiedyś ciałem się stałeś,
I robiłeś dobry pożytek z mamony?
Czy książkę weźmiesz pamiątek
W nieba wieczyste łany
I wspomnisz swoje piosenki
Pisane do mnie czasami?
Czym chwila w oku Wszechmogącego,
Dla Ciebie znacząca tak wiele?
Rozsypał Bóg proch życia-
Dla jednych mało, dla innych wiele.
Życie jest taką małą drobiną,
A bogatą w wielkie marzenia.
Na ziemi mieliśmy częste smutki,
Ale i wielkie, radosne westchnienia.
Czy życie drugie nowym kart rozdaniem?
Czy może w nim będzie jeszcze
Choć szczypta tego wszystkiego,
Za co je tu tak kochamy?
Jakże potrzebne były smutki,
By doceniać później radości.
Jakże potrzebne były upadki,
By zauważyć różne wartości.
Czy jako całkiem nowe dzieciny
Na wiecznym Pana łonie,
Można się spotkać, wypić szampana
I powiedzieć, że to nie koniec?
W każdym miejscu będę przy Tobie,
Boś iskrę swoją dorzucił
Do ognia mej istoty.
Silny jak skała i kruchy jak lód.
Nie mówię żegnaj,
Ale do zobaczenia!
Posadzę na wiosnę młode drzewo
Dla Twego upamiętnienia.
Magnis nominis umbra- lux in tenebris.
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 9 stycznia 2014
środa, 8 stycznia 2014
"Zatrzymany teatr"
Zapalone
świece na zdjęciu.
Widzę
i nie pamiętam tego sobą,
Lecz
materią umysłów tam,
Gdzie
pamięć nie może wiernie sięgać..
Jeszcze
babcia powiedziała,
Przy
oknie taka zamyślona,
Że
nie jestem początkiem-
Przede
mną ktoś zaczynał, konał.
Historie
to tylko prawdziwe-.
Sami
krwiści bohaterowie.
Nikt
nie miał łatwo,
Ale
za wiele się nie dowiem.
Grali
pozorami i szczerze.
Jedni
śmiali się, klaskali.
Drudzy
łzami oczy pogrążyli.
Swój czas mieli, trwali…
Grają
teatr dla mnie i dla Ciebie:
Uśmiechnięta
dama z pieskiem.
Miną
są i zadumani:
Jedni
w grupie, drudzy sami.
Tak
na pozór: i dostojnie,
I
w parku, i w dworskim oknie.
W
atelier skrępowani,
Ciągle
przecież dyrygowani.
Grali
wczoraj i pomarli,
A
sztuka pozostała.
Grają teraz w pudle, albumach
I
w złoconych ramach.
Patrzą
obojętnie, bo się starali.
Patrzą
radośnie, bo może płakali.
Patrzą
namiętnie, bo z urodą
Przecież
szybko się mijali.
A
Ty jakie zrobisz zdjęcia,
By
Cię ktoś konkretnie zapamiętał?
Ze
zdjęciem historia dłużej żyje.
Schudniesz,
przytyjesz, byłeś.
Antiqua,
quae nunc sunt, furunt olim nova.
wtorek, 7 stycznia 2014
"Ambaras nad wodą"
Nie odkładaj mnie na później,
Bo później mnie nie będzie.
Ciała dwa powiedziały tajemnie:
"Żyć razem możemy, lecz bezimiennie."
Posłuchały to kaczki i woda,
Ale z natury nie interesuje ich nic,
Najwyżej korzystna pogoda.
Nie odkładaj mnie na jutro,
Bo mogę trwać tylko dziś.
Znajdę w tym życiu na wszystko czas,
A z pewnych problemów zwierzę się
Wyłącznie kaczkom, wodzie i drzewom.
Na końcu dnia, połknie to noc bez gwiazd
I kamień zimnej altany.
Nie odkładaj mnie na później,
Bo później mnie nie będzie.
Zostawię za sobą energię miejsca i czas.
Pozostanie tylko świadomość
W bezkresnej pamięci.
Nieokreśloność jutra, jeszcze nieraz,
Wodę spokojną w życiu w wir ukręci.
Bo później mnie nie będzie.
Ciała dwa powiedziały tajemnie:
"Żyć razem możemy, lecz bezimiennie."
Posłuchały to kaczki i woda,
Ale z natury nie interesuje ich nic,
Najwyżej korzystna pogoda.
Nie odkładaj mnie na jutro,
Bo mogę trwać tylko dziś.
Znajdę w tym życiu na wszystko czas,
A z pewnych problemów zwierzę się
Wyłącznie kaczkom, wodzie i drzewom.
Na końcu dnia, połknie to noc bez gwiazd
I kamień zimnej altany.
Nie odkładaj mnie na później,
Bo później mnie nie będzie.
Pozostanie tylko świadomość
W bezkresnej pamięci.
Nieokreśloność jutra, jeszcze nieraz,
Wodę spokojną w życiu w wir ukręci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)