Zatopione twarze
W tafli chodnikowych płyt
Idą tam, gdzie inni toną,
Wplatając to w swój byt.
Jak chore delfiny
Wypływają stadami
Na przypadkowe plaże.
Drogi im już nie wskażesz.
Gmatwają się czasami
W tej szarej toni
I płyną somnambulicznie,
Jakby całkiem nie oni.
Gdzie bunt mas?
Przyjmuje masa los bezwiednie.
O drogę nie pyta Fortuny.
Jednostka żyje, masa zaś więdnie.
Po pustych morzach
Żeglują wybrani.
Tych zapisze historia
I przyozdobi laurami.
A Ty od razu
Zanurkujesz do toni,
Czy statek zbudujesz
Niepewnej drogi?
Puste morza, pełne tonie.
Było tak wczoraj i dziś.
To nie koniec.
Crede, quod habes, et habes.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz