Wiem, że dobro, to jest wielkie słowo,
Dziś już całkiem wyświechtane.
Nie walcz ciągle ze wszystkimi i wszystkim,
Byle ego było dopieszczone, podłechtane.
Przekląłeś kiedyś człowieka w rozkwicie,
Takiego z obcymi nam wadami.
Przeklął on na pewno swój kwiat,
Zamroczyła nas wojna między światami.
Nie udawaj ciągle zajętego w czasach,
Gdzie wyręczają Cię wszędzie maszyny.
Przyklejone do ekranów spojrzenie
Nie jest tak ważne, jak w stawach faszyny.
Proszę Ciebie dziś gorąco i najszczerzej:
Powstań, jeśli znów, choć trochę potrafisz.
Zaskocz kogoś zwykłym, miłym gestem,
Wywieś przykładnego czynu afisz.
Zabijesz kreta, to zjedzą Ci wszystko pędraki.
Otrujesz ślimaki- nie zaśpiewają Ci ptaki.
Wypalisz chwasty amerykańskim płynem-
Zatrujesz sobie wodę i staniesz się kretynem.
Dbając o siebie, nie dbasz o innych daleko,
Choć tanio jest słowem ubranym w zaszczyty.
Gorgony, ogólcie swe głowy z padniętych węży,
Nie dały Wam mądrości, puste jeno zeszyty.
Zachwyć się doskonałością i tym, co nie jest doskonałe.
Dotknij świata naokoło, posłuchaj kakofonii natury,
Podejdź gdzieś niedaleko i obacz tego jestestwo.
Doceń swoje Andromedy, by nie wymarły jak tury
Nec tecum possum vivere, nec sine te
Nie mogę żyć z Tobą, ani bez Ciebie
Amen