Czarne pióra przywiał szczypiący wiatr;
Pióra ptaków zła, które niosły okrutną śmierć...
Czarne pióra rozwiał z martwych ciał
Przegranych bożków...
Zawiał je w błoto, rzeki i gęste śniegi...
Koniec końców stał się początkiem...
Nie ma białych piór bocianów dobra,
Które zniszczyła zawistna, głupia czerń.
A kiedy zniknęło dobro, zło dla siebie pozostało
I zniszczyło się w walce z samym sobą.
Umarło..., lecz lekkie pióra pływają
Na falach wiatru, aż do czasu, gdy spadną tak,
Jak i spadły białe...
Przepadły wielkie ptaki...
Nie ma kruków, nie ma bocianów.
Mamy gołębie i kosy...
Drobne, niewinne ptaszyny...
Gołąb to resztka spuścizny bocianów,
A kos za mały, by coś już zniszczyć...
Nadzieja, ewolucja długa...
Nawet za dekad kilka kos gołębia nie tknie.
Na szczęście, na szczęście całe,
Bo nowa era przybędzie.
Otwórz swoje oczy z ciemności,
Wylej nieczyste łzy nicości.
Otwórz oczy i zobacz wreszcie
To, co jeszcze białe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz