Ktoś mi dziś podarował ciszę:
Tak niewinnie opakowaną,
Złocistą wstążką kłamstwa
Starannie przewiązaną.
Ja tej ciszy nie chcę słyszeć.
Co mam zrobić w końcu z nią?
Gdzie ją nie ukryję,
Tam ona wyda swój przykry plon.
Porozwieszałem ją już na gałęzie,
Porozplatałem na firankach.
Wlałem w kieliszki, a sama
Zadomowiła się w filiżankach.
Od tygodnia już tracę zmysły,
Wszystkie pomysły mam wyczerpane,
Bo nie umiem się nią zająć,
Ani wygonić na obcą polanę.
Ach ty prezencie nieudany,
Nie wiem, czy w ogóle zamierzony,
Wróć do swojej pani
I powróć gadatliwy-odmieniony.
Już tak w świecie naszym bywa,
Że umysły się nie zgadzają,
Po swojemu interpretują
I ciszą drugą osobę nagradzają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz