Taki przejmujący ból
W mym sercu narodził się.
Nie chciałem zrodzić go,
Więc sam zagnieździł się.
Bo ból nigdy nie jest zapraszany,
Nigdy nie jest wyczekany.
Nikt nie ugościł go,
A jak wprosił się sam,
To uciekać musiał długo.
A moje szczęście wyparowało,
By spaść deszczem goryczy.
Kropla w kroplę.
Łza we łzę.
Morze zlane szczęściem
Znów nazywa się.
Każdy etap życia,
Każdy awans, powodzenie-
Zabiera blaski wszelkie
I topi prawie wszystkie
W ciemne, głębokie cienie.
Tylko nieliczni pozostają
Przy nas do końca.
Niewiele złota pośród
Tego wzgórza metali.
Gdy nie jest łatwo-
Łatwiej dobro dostrzegamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz