Łączna liczba wyświetleń

piątek, 3 kwietnia 2020

"Dziadkowi Edwardowi (1932-2020)"

Krzątałem się ostatnio do nocy,
Byś miał ładniejszy widok z okna.
Szła przecież szumnym krokiem,
Tak wyczekana przez nas wiosna.

Nie dokończyliśmy rozmowy,
Bo miał być, jak zwykle następny raz.
Zapisałem przez lata wiele,
Lecz zostało tyle niedokończonych fraz.

Nie uprzedziłeś, nie zapowiedziałeś...
Odszedłeś..., ze światem się pożegnałeś.
W spadku zostawiłeś nasze marzenia i plany.
Do widzenia, dziadku ukochany.

Posadziliśmy razem tyle drzew-
Na lata żywe pomniki.
Niedługo puszczą soczyste liście-
Pracy naszej coroczne wyniki.

Gdy dojrzeją owoce na czereśni,
Szczepionej przez Ciebie,
Osłodzisz nam tutaj smutek i żal,
Choć jesteś już w odległym Niebie.

Przez trudy wojny, szybko dorosłeś.
Nosiłeś tajemnice życia warte.
W czerwonych czasach
Nie dałeś się zadeptać, idąc w zaparte.

Koiła Cię magia natury:
Nad polami, pszczół pracowitych chmury,
Na drzewach, ptasie koncerty,
Na łące, polnych koników dźwięczne oferty.

Rozterki i ból chowałeś dla siebie,
Serwując w zamian humor i cięty żart.
Wolałeś śpieszyć z pomocą w czyjejś potrzebie,
Bo to wszystkiego dobry start.

Dawałeś z siebie przez życie wiele,
Nie czekając na wdzięczność i oklaski.
By wykorzystać i zasmucić Ciebie,
Ludzie przywdziewali fałszywe maski.

Miłość rozumiałeś zupełnie po swojemu.
Bardziej w czynach, niż słowach,
Wszak w wojny czas, to w nich było kocham Cię,
A nie w czczych, pięknych mowach.

Choć słowa już żadnego nie wypowiesz,
To echo z pustki po Tobie naznaczy nasze życia.
Będzie roznosić się ciągle i ciągle,
Bo to coś nie do zużycia.

Wpoiłeś, że gdy wiemy, co trzeba zrobić,
To zawsze nieważne ludzkie gadanie.
Po coś tu przecież jesteśmy,
Mamy do wypełnienia jakieś zadanie.

Już nigdy nie legniesz rozmarzony,
Gdy puszczę Twą ulubioną piosenkę.
Nie zanucisz tej melodii i słów,
Wspominając lata młodzieńcze.

Bóg zabrał Cię w zawsze młodej duszy,
Oswobodził ze sfatygowanego ciała.
W naszych sercach minie kiedyś ból,
Lecz zostanie już rana szeroka i stała.

Wszechmocny Pan nadał śmierci sens,
Mocą swej przemyślanej dyrekcji.
Odszedłeś więc po coś,
By jak zwykle udzielić nam jakiejś lekcji.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz