„Hipokryzja nas wszystkich, czyli o wojnie na Ukrainie,
politykach, wyborcach i Zachodzie.”
( Eng. vers. below)
Wojna na Ukrainie mnie zasmuciła, ale niestety w ogóle nie zaskoczyła. Tyle razy chciałbym się mylić, ale potem chłodna kalkulacja pokazuje, że miałem rację. Może jedynie termin wydawał się być bardziej nieoczekiwany, niż tak taktycznie zapowiadany. Wielu z nas myślało, że straszenie, to tylko straszenie, żeby wymusić jakieś rzeczy, a prawdziwy atak robi się zupełnie niespodziewanie. Tego typu konflikty nie spadają z nieba. To długo hodowany problem: od ustalania granic po podejście do dyplomacji międzynarodowej i polityki historycznej z jednej i drugiej strony. Putin nie jest największym i jedynym złem na świecie. Robi to po prostu inaczej, a jeśli identycznie, jak np. USA, to inaczej się o tym mówi. Nikt nie chce przyznać się do winy. Przytoczę trochę refleksji i faktów o Rosji, Polsce, Ukrainie, USA oraz kilku innych państwach.
Wschodnia granica Polski została utworzona bez udziału Polaków, a jej zarys jest dość sztuczny. Ziemie, które przez setki lat nasiąknęły polskością, zostały sztucznie oderwane, jak choćby Lwów. Gród ten w czasie panowania księcia Halickiego w 1250 roku otrzymał swoją nazwę na cześć jego syna, co nie znaczy, że na tym terenie istniała etniczna ruskość. Była to ekspansja książąt z dynastii Rurykowiczów oraz ruskich elit. Poprzednie kultury istniały na tym terenie i posługiwały się językiem zbliżonym do plemion Mazowszan, czy Polan. Miasto wróciło w polskie ręce 100 lat później dzięki Kazimierzowi Wielkiemu i pozostało w naszych rękach do II wojny światowej. Okres austriacki nie oznaczał zgermanizowania miasta, więc nie utraciło ono swojej tożsamości narodowościowo-kulturowo-językowej. Podobnie było na Śląsku, lecz krócej, więc zaszła tam większa germanizacja, niekiedy pełna. Ludzi wtedy nie przesiedlano, nie uciekali. Większość po prostu powoli przejmowała język urzędowy i obyczaje. Ruskie rody z czasów Rusi Czerwonej w większości przejęły kulturę zachodnią, czyli wtedy polską i są do dziś Polakami. Samo słowo Ruś, to nie pretekst do uzurpowania sobie prawa do tych ziem, gdyż reprezentantem praw mogą być tylko potomkowie, a nie sąsiednia Ruś Kijowska (której sukcesorami nie do końca chcą być Ukraińcy, skoro wybrali na swoją nazwę polskie słowo polskiego regionu). Podobny problem jest z Żydami, którzy uważają się za spadkobierców historycznego Izraela, pomimo, że nie są potomkami tej grupy żydów, a sąsiednich nieistniejących państewek. Palestyńczycy są takimi potomkami, choć przyjęli inną religię i zmieszali się z plemionami arabskimi. To tak, jakby Polska stała się z czasem zupełnie luterańska (a był taki okres, że był to zaawansowany proces) i pretensje własności do naszego kraju zgłaszaliby katolicy z Węgier.
Zachodnia granica była rekompensatą za złamanie prawa i najechanie Polski przez Niemcy, olbrzymie ludobójstwo (największy procent ofiar ze wszystkich krajów), więc nie upominaliśmy się o wschodnie tereny, bo osób, które czują się Polakami, została tam mniejszość. Gdyby żyły tam teraz miliony Polaków nie tylko z pochodzenia, ale też z poczucia narodowości i języka, to jestem pewien, że nie byłoby tylu lat spokoju militarnego między Polską a Ukrainą. Stało się bardzo źle z ustalaniem granic, ale stało się dobrze, że wysiedlono większość Polaków, właśnie ze względów pacyfistycznych. Nacjonalistyczny nastrój tępił ocalałą polskość, bo do dziś wielu Ukraińców wstydzi się przyznawać do polskich korzeni. Wielokrotnie rozmawiałem z Ukraińcami w Polsce, że na Ukrainie lepiej nie przyznawać się do polskiej matki, babki, czy prababki, ale ci, którzy przybyli do Polski, stało się to atutem, by powołując się na polską prababkę i miłość do Polski, łatwo dostać obywatelstwo. Rusyfikacja Polaków odbywała się podczas zaboru austriackiego, aby zlikwidować prawdopodobieństwo wywołania przez nich powstania, dlatego wiele rodzin musiała lub z własnej woli, ale pod naciskiem różnych okoliczności przechodzić na prawosławie, posługiwać się ruskim językiem (wtedy nie mówiono o żadnym ukraińskim), a nawet zmienić lub zmodyfikować częściowo nazwisko. Pamiętam, jak mój śp. dziadek mawiał 20 lat temu, że Ukraina długo nie przetrwa w swoich nowych granicach, bo jest po prostu za duża, w środku jest za duży chaos i różnorodność. Dziwił się, że państwo, które właściwie nigdy nie istniało, poza krótkim epizodem w 1654, a wcześniej tylko Ruś Kijowska i Ruś Czerwona (zasymilowana całkowicie z elitami w Polskę) jest obecnie znacznie większe od Polski. Potem okres polski i rosyjski. Na koniec Podarki od Lenina, Stalina i Chruszczowa nie brały pod uwagi sytuacji wewnętrznej, szczególnie ten ostatni w 1954 roku. Ja byłem wtedy młody i niewiele z tego rozumiałem. Teraz tak. Prababka mawiała, że z Polakami ze Śląska stałoby się tak samo, jak z narodzeniem się narodu ukraińskiego (to nie są już Rusini Kijowscy), gdyby zabory Polski trwały 100 lat dłużej lub gdyby zabory były 100 lat wcześniej. Mniejsza populacja ludzi plus brak mediów tak by sprzyjały tworzeniu odrębnego języka i kultury, że Śląsk byłby dziś osobnym państwem, a nie dialektem i odmianą polskiej kultury z niemieckim i czeskim wpływem. Z resztą, są tam wciąż średniowieczne budowle z czasów polskich, a rodziny, choć w większości już w Niemczech, posiadają polską krew, bo gdy Polska straciła Śląsk, to nie wysiedlono Polaków. Może niektóre elity uciekły, ale większość została i mieszała się z wpływami kulturowo-genetycznymi z Niemiec i Czech.
Zachód Polski przed erą niemiecką należał pierwotnie do
Polski, ale zaszły tam takie zmiany germanizacyjne oraz przybyło tylu Niemców,
że Polacy potrafią uczciwie przyznać się do historii tych ziem. Nie tworzymy
legend i mitów narodowych. Nie wymazujemy kilkuset lat wpływów niemieckich.
Gdyby było inaczej, jestem pewien, że Niemcy nigdy by nie dopuściliby Polski do
wejścia, do Unii Europejskiej. Nie znaczy to, że nie mamy w ogóle mitów, ale dotyczą raczej spraw wewnętrznych, np. kult Piłsudskiego (pierwszego medialnego bohatera Polski w XX wieku), ukrywanie jego zbrodni oraz wymazywanie z pamięci jego przeciwników, np. jego żony, Starzeńskiego, Męcińskiego, Jaroszyńskiego oraz prawdziwych bohaterów, np. generała Rozwadowskiego, który uchronił Europę przed bolszewikami. Byłoby lepiej, gdyby Polska była trochę szersza
na wschodzie, jak np. z 1939 roku, ale
nie w rozmiarze np. z XVII wieku. Jest więc dobrze, że między wielką Rosją (nie
liczyć eksklawy rosyjskiej przy polskiej granicy, tj. Obwód Kaliningradzki)
istnieją tzw. państwa buforowe. To dla nas interes, by istniały, głównie ze
względów bezpieczeństwa. Uczciwie do polityki historycznej podchodzi też
Słowacja i Czechy, choć te drugie pochłonął nacjonalizm, odtwarzający czeski
język oraz podkreślając czeskich władców, rody itd. To zjawisko jest pozytywne
lub neutralne, choć wiele osób myli nacjonalizm z faszyzmem itd. To brak
znajomości pojęć. Bywało kilka momentów, że zmiana decyzji skutkowałaby tym, że
świat wyglądałby dziś bardziej pokojowo. Prawdopodobnie bardziej pokojowo.
Polska przez setki lat uchodziła jako jedno z najbardziej tolerancyjnych państw
na świecie, a bywały momenty, że była najbardziej. Na tej fali, gdybyśmy nie
wycofali się z oblężenia Rosji i obsadzenia tam naszej dynastii na tronie, nie
powstałaby nigdy Wielka Rosja. Rusini przejęliby nurty filozoficzne i
polityczne od Polaków. Nasza tolerancja, umiarkowany pacyfizm osłabiały nas,
kiedy naokoło wyrastali giganci: Prusy, Austria i Rosja. W obliczu 3 hegemonów,
olbrzymia, ale słaba Polska upadła. W przypadku konfliktowych państw, źle
poskutkowało ich powiększanie się oraz łączenie wielu krajów. Gdyby Bismarck
nie zjednoczył Niemiec, istniałby do dzisiaj konglomerat mnóstwa małych
państewek. Taka różnorodność, a jednocześnie słabość nie doprowadziłyby Hitlera
do władzy. Tendencje dziedziczy się genach, choć można je skutecznie przytłumić
wychowaniem. Dziedziczymy pewne cechy po przodkach tak samo, jak rasy zwierząt.
U nas ten proces zachodził niejednorodnie i bardzo długo, zaś u zwierząt sami
sterowaliśmy, czy chcemy wychować psy: agresywne, obronne, pasterskie,
myśliwskie, czy do towarzystwa. Stare narody lepiej, żeby były podzielone w swoich
małych państwach, a zjednoczonych ewentualnie w unie i inne związki. Andaluzja,
Szwabia, Szkocja, Bawaria, Ohio, Yunnan, Kalifornia, Karelia, Krym…itd. Im
drobniej, tym lepiej.
Obecne granice Ukrainy zostały sztucznie stworzone i było do
przewidzenia, że Krym i część zachodnich ziem wróci do Rosji, choćby ze
względów etnicznych. Osobiście wolałbym, żeby istniał tam jakiś Chanat Krymski,
ale rusyfikacja była zbyt mocna i trwała. Na świecie już dawno powinno uznać
się powrót Krymu do Wielkiej Rosji. Ukraina jest niestety propagandowym tworem
z zakłamaną polityką historyczną. Już sama nazwa odwołuje się wyłącznie do
Rzeczypospolitej Obojga Narodów, gdzie na wschodnie, słabo zaludnione tereny
mówiono Ukraina, co znaczy "u krańca kraju". Brak mediów, duże
odległości między siedzibami ludzi sprzyjały zatracaniu wspomnień o dawnej Rusi
Kijowskiej oraz jej języku i kulturze. Jeżeli Ukraińcy tak bardzo kochają mity,
zakłamanie, wymazywanie Polski ze swojej historii, to lepiej było nazwać się
znowu Rusią Kijowską. Wpływy polskie i rosyjskie były tak silne, że zdążyła się
utworzyć populacja ludzi o indywidualnych cechach względem dawnej Rusi
Kijowskiej. To naród fuzyjny, podobnie jak Amerykanie w USA. Tak bardzo
wymieszany genetycznie, kulturowo i językowo, że naprawdę aż dziw wypierać się
prawdziwego pochodzenia. Z takim podejściem trudno zabiegać o większe wsparcie
Polski w rozwój Ukrainy, a z drugiej strony Polakom bardziej brakowało chłodnej
kalkulacji politycznej. Czci się tam zbrodniarzy, jak np. Banderę, zakazuje się
ekshumacji polskich ofiar, wymazuje się polską historię, nie przyznaje się do
zbrodni, potem Ukraina przyjmuje polskie pieniądze, a Polska przyjmuje nawet do
2 milionów Ukraińców na polskim rynku pracy i na koniec to Ukraina oczekuje
ciepłych stosunków z Polską, nie dając ze swojej strony nic. Ten słaby kraj chce
być członkiem Unii Europejskiej; chce wsparcia innych państw. To przykład ofiary,
która niewiele robiła, aby tą ofiarą się nie stać. To nie kwestia roku, dwóch
lat, ale długich dekad. Bez sojuszników łatwiej stać się celem ambicji
politycznych rosyjskiego hegemona w osobie Putina, KBG oraz wpływowych
miliarderów. W polityce nie ma prawdziwych przyjaźni, są tylko interesy. Jednym
z interesów jest udawanie przyjaźni. Nienawiść może zachować dla siebie tylko
pospolity obywatel. Rosja także posiada zakłamaną politykę historyczną, jeszcze
z czasów cesarstwa, ale ten kraj nie musi nikomu się tłumaczyć z tego, bo jest
silny. Nazwa Ruś jest zapożyczona od Rusi Kijowskiej.
Stany Zjednoczone mają na sumieniu najwięcej śmierci i
konfliktów od wielu dekad, ale jako największy hegemon tej części Ziemi, to one
piszą narrację swoich działań, by zawsze wyjść na tych dobrych. Historię piszą
zwycięzcy albo najbardziej wpływowi, nawet gdy przegrają. Chyba nie muszę
przypominać skorumpowanych polityków i przyjaznego prawa dla najbogatszych
przestępców z USA, czyli wielkich koncernów, MONSANTO, Johnson&Johnson itd.
Pomimo tego, że niezależne sądy wydały wiele wyroków przeciwko tym podmiotom,
to prawo kompletnie się nie zmieniło, np. w sprawie rakotwórczego talku. Ten
najbardziej konsumpcyjny kraj na świecie marnuje najwięcej zasobów ziemskich i
gdyby każdy żył jak Amerykanin, to potrzebne byłoby nam kilka planet. Koncerny
trują w kulturalny sposób ludzi, testują szkodliwe substancje, wymyślają
neologizmy na substancje zakazane, by wprowadzić je znów na rynek. Sterują
statystykami i badaniami naukowymi, albo same produkują podległych
"naukowców", by wprowadzić swoje produkty na rynek, np. kiedy
promowano margarynę zamiast rzekomo szkodliwego masła, czy ostatnio szczepionki
bez długofalowych wyników badań. Koncerny uzależniają biednych ludzi od swoich
patentów np. na nasiona, by wykreować lawinę bankructw i przejąć ich ziemie,
np. w Indiach. Patenty na leki i sprzęty medyczne nie wygasają np. po 2 latach,
więc leczenie bywa potwornie drogie, a potem w Internecie pojawiają się różne
zbiórki na leczenie i operacje, kosztujące miliony dolarów. Nikt przecież nie
wszczepia komuś kilograma diamentów, tylko sponsoruje wieczne patenty. Stany
wspierały wojnę o Kosowo, a potem potępiają aneksję Krymu do Rosji. Hipokryzja.
Stany toczyły wojnę z Irakiem o rzekomo ukrywaną broń jądrową, a gdy Putin robi
to samo z Ukrainą, pod identycznym pretekstem, to zapominają o swojej
hipokryzji i biznesie robionym na wojnach. USA zapomina o swoich ofiarach broni
chemicznej, np. tzw. substancji pomarańczowej i nigdy oficjalnie za to nie
przeprosiły, choć złamały międzynarodowe prawa humanitarne. Zmarło lub
chorowało wiele dzieci, kobiet, a nie tylko żołnierzy. Historia pokazała wiele razy, że nic z traktatów i umów międzynarodowych. Niemcy zerwały w 1939 traktat pokojowy z Polską, USA czekały całą wojnę, aż wymorduje się większość ludzi w obozach koncentracyjnych, zanim zareagowały. W 1994 roku Niemcy, Wielka Brytania i USA zawarły umowę z Ukrainą, że jeśli zrezygnują z broni jądrowej, to będą mieć ich ochronę. Gdzie była ta ochrona przez lata? A gdzie jest teraz? Kilka sankcji i tyle. Dobrze wiedzą, że to byłaby walka z Goliatem, a oni nie są inteligentnym Dawidem, ani nie mają konia trojańskiego. A może rosyjska agentura KGB już wiele lat temu chciała osłabić Ukrainę, posługując się Zachodem, który postawi jej warunek likwidacji broni atomowej, zadeklaruje ochronę, a potem nie da żadnego wsparcia przez 28 lat...? To pytanie pozostawię otwarte. Donald Trump, choć nieco szalony, miał jedną olbrzymią zaletę: nie wywołał podczas swojej kadencji prezydenckiej żadnej wojny. Chyba pierwszy raz w historii USA. To nie było opłacalne dla tego kraju, bo to strata potencjalnych miliardów z działań zbrojnych. Obecnie czuć w powietrzu inne nastawieniu, znowu...
Kolejny problem to bogactwa naturalne Ukrainy. Swego czasu oligarchowie sprzedali zachodnim i arabskim krajom olbrzymie obszary rolnicze, tj. około 1,5 miliona hektarów. (szczególnie: Luksemburg, Cypr, USA, Arabia Saudyjska). Dobrze wiemy jak korporacje rolnicze doprowadziły do głodu i chorób w krajach Afryki i Azji (szczególnie w Indiach). Zaczęło się od patentów na modyfikowane genetycznie nasiona i podstępne umowy, dzięki którym udało się drogą legalną przejąć olbrzymie obszary nadające się do uprawy. Do tego wiele strumieni popłynęło na uprawy lub do kurortów turystycznych, zabierając ludziom wodę do picia. Agroholdingi zabijają małe produkcje i chcą ciągle powiększać obszar posiadanych gruntów ornych z modyfikowanymi genetycznie odmianami roślin, odpornymi na działanie rakotwórczych herbicydów, których użycie ogranicza Unia Europejska (na swoim obszarze). Czy zatem można wykluczyć wojnę bez podtekstu zysku pewnych krajów i biznesów? Nie sądzę. Wojna spowoduje odpływ części ludności na teren Unii Europejskiej. Porzucą lub sprzedadzą swoje domy, ale także przede wszystkim grunty rolne, które za śmiesznie małe pieniądze przejdą w ręce potentatów. Kraj po wojnie będzie się długo odbudowywał (budynki), ale ziemia nie będzie potrzebowała takiego procesu, więc będzie można dalej produkować tanią, chorobotwórczą żywność.
Teraz cały świat drży o swoje bezpieczeństwo, więc NATO łatwiej wyegzekwuje z państw członkowskich wielomilionowe składki i gra polityczna, zwana wojną, dalej będzie zyskowna. Biden się cieszy i Putin się cieszy. Każdy na swój sposób. Oni raczej szanują swoje strefy wpływów, dlatego NATO, USA, UE przez wiele lat nie robiły prawie nic w sprawie umocnienia Ukrainy. USA legitymizuje swoje zbrodnie, bo dla ludzi, którzy nie widzieli wojny, jest ona abstrakcją i żyją w swoich wygodnych idealnych światach. Jak jest ok, to po co popadać w zadumę nad tym, jak naprawdę działa świat? Zawsze będą kraje poza strefą NATO, więc wszystkie działania tam prowadzone nie są krytykowane przez kraje członkowskie. Populizm składa obietnice, a potem odwleka interwencje pomocowe. Zagłada ludności żydowskiej nie została spacyfikowana przez USA od początku. Zwlekano z tym na sam koniec. Teraz prezydent USA straszy sankcjami na Rosję, jeśli posuną się za daleko, a jak tylko trochę, to nie. Dbanie o obywateli USA brzmi dobrze, ale jak chce się dyktować warunki na świecie, to wypada opiekować się wszystkimi, a nie tylko swoimi. Większość największych rzeczy (dobrych i złych) na świecie dzieje się w sposób nielegalny: wojny, strajki, rewolucje, zmiany ustrojów, interwencje zbrojne itd. Zaraz po USA za zło odpowiadają kraje zachodnie z Europy, które stwarzają luki w prawie, by poza idealną Unią Europejską można było robić skandaliczne rzeczy. Dla przykładu: na terenie UE zakazane są pewne substancje chemiczne w przemyśle odzieżowym. Nie zakazuje się jednak ich sprowadzania, więc największe firmy, np. ZARA łamią wszystkie możliwe zasady humanitarne i ekologiczne, zatruwając rzeki w Bangladeszu, Indiach i innych krajach III kategorii, powodując bezpłodność, choroby i śmierć, a zdegradowane chemią tereny tracą przydatność dla rolnictwa, co niesie głód i znowu: choroby i śmierć. Ludzie pracują za śmiesznie małe stawki. Nie ma jednak wielkich strajków na ulicach USA lub UE, bo ludzie nie walczą o rzeczy, które zabrałyby im obecny poziom życia, kiedy respektując sprawiedliwe zasady zatrudnienia, wynagrodzenia i dbanie o ekologię na całym świecie, musieliby za wszystko płacić znacznie więcej. Nie wspomnę już o morałach spływających z tych krajów, jak trzeba postępować, a kiedy równocześnie dalej posiadają kolonie. Wiele z tych koloni oficjalnie zyskało suwerenność, ale są uzależnione od dawnych oprawców. Dzięki temu niskie ceny surowców i półproduktów pozwalają na wysoki europejski socjal i wrażenie, że wszędzie da się żyć tak bogato jak we Francji, Szwecji, Norwegii, USA, czy w Niemczech. W niekontrolowany sposób wyrąbuje się lasy deszczowe, a na tartakach daje się fikcyjne certyfikaty. Potem kupuje to USA i Europa. Przecież jest papier, to po co sprawdzać? Jednocześnie wydaje się miliardy złotych na organizacje, które rzekomo walczą o ekologię na świecie. Co z tego, jak nie wpłynęły na rządy państw. Nie tych, co sprzedają, ale tych, co kupują! Piękne mowy, gale charytatywne, zjazdy międzynarodowe… Wszystko na nic, bo cel w ogóle nie osiągnięty. Lasów ciągle ubywa w niekontrolowany sposób.
A czymże jest dyplomacja i postęp w psychologii, w
dzisiejszych czasach, skoro w ogóle nie są używane w praktyce, a lewica ciągle
o tym tylko pięknie mówi. Osoby, których część ludzi nie popiera są tak szykanowane,
pomijane, lekceważone i traktowane bez politycznego polotu, że jest rzeczą
nieuniknioną, że się radykalizują. Kiedy ostatnio prezydent Putin został
zaproszony na jakiś bal w Niemczech, Ukrainie, czy w Polsce? Czy jego córki
były na balu debiutantów w Paryżu? Kiedy został zaproszony na dyplomatyczną
wizytę pokojową dla umocnienia relacji międzynarodowych? Głowa największego
kraju w historii nie jest uznawana za istotną, a zaprasza się np. księcia z
mikroskopijnego Monako. Takie wykluczenie nie służy dobrej polityce. Dodajmy do
tego memy, w Internecie, wyśmiewanie w telewizji itd. przez osoby ze świecznika
politycznego. Czy po takim traktowaniu może być dalej pokojowo. Ludzie naprawdę
w to naiwnie wierzą? Gdyby to stosować, jestem pewien, że oryginalny Wladimir
Putin wciąż byłby oryginalny, nie zawsze po naszej myśli, ale na pewno bardziej
powściągliwy. Zaplecze miliarderów w Rosji ma wpływy na politykę, a ich wpływy
poza Rosją nie były do tej pory dyplomatycznie kontrolowane. Dopiero teraz, w
dniu wojny z Ukrainą, Wielka Brytania blokuje aktywa rosyjskich miliarderów.
Dopiero teraz! Gdzie są prawdziwi stratedzy polityczni? Dziesiątki lat cichego
przyzwalania rozwijania się konfliktów. Polityk powinien być przede wszystkim
chłodnym strategiem. W większości patrzymy
niestety na jego empatię, emocje i wygląd zewnętrzny, a potem takie
słabe osoby dopuszczamy do władzy. Empatyczna osoba może być przedszkolanką,
nauczycielką, ale nigdy politykiem, chyba, że potrafi przejawiać dwie różne
postawy życiowe. Rosyjski problem został wyhodowany, dopieszczony, utuczony przez cały świat, ale
czego spodziewać się po wszechobecnej hipokryzji? Hipokryzji, kiedy posunięcia
innych państw są równie skandaliczne, lecz z inna narracją, Mówi się na Putina,
że to Hitler XXI wieku, a kim są i byli np. Bush oraz inny wielcy politycy?
Nieskazitelnymi aniołami pokoju? Demokracja może być dobra, tylko w skali
mikro, ale w skali makro staje się tylko patologicznie. Wśród polityków nie ma
prawie w ogóle specjalistów. Oni myślą krótkowzrocznie i np. nie spodziewają
się, że z małego problemu zrobi się duży, jak choćby stosunki Polski i
Białorusi. Oni nie patrzą na to, że elektrownie atomowe, nawet z najnowszymi
technologiami, mogą unicestwić Europę na 300 tysięcy lat, kiedy pojawi się
jakieś silne trzęsienie ziemi. Argument? Bo dawno nie było takiej katastrofy.
Niedorzeczne. To, że coś zdarza się raz na kilkaset lat, nie znaczy, że znowu
się nie powtórzy. To jest wstrętne!
Na świecie musi się chyba wydarzyć jeszcze wiele zła, by
ludzie wyszli na ulice walcząc o prawdziwe problemy, które umniejszą im
bogactwa i wygody, a nie sztucznie nakręcane problemy, skupiające całą złość i
energię narodu w kilku rzeczach, które nie są problemem lub wymagają tylko
prostych modyfikacji prawnych, np. nie zakaz zwierząt na futra, tylko wyższe
podatki na futra i bardziej etyczna hodowla. Putin raczej osiągnie teraz swoje.
Świat będzie się temu przyglądał i sprawdzał, czy zabierze tyle, ile mówił, czy będzie chciał więcej. Jak więcej, to wtedy ewentualnie interwencja z zewnątrz.
Będą strajki, światełka pokoju, marsze wsparcia dla Ukrainy. Może to gesty
otuchy dla Ukraińców, ale w praktyce nie wpłyną na nic. To my odpowiadamy za
decyzje polityków, bo takich sobie wybieramy, zamiast dopuszczając do władzy
najlepszych specjalistów. Kolejny problem to Białoruś. Tykająca bomba. Był czas
i mnóstwo okazji, że trzeba było zabiegać o sojusze z Białorusią, która
wysyłała propolskie sygnały, ale wtedy oczywiście wszędzie było słychać ataki w mediach i sejmie, jaki to straszny
kraj i z takim nie warto trzymać. No to
teraz jest jeszcze gorzej, bo Jego Ekscelencja, Prezydent Łukaszenko, znalazł
sojusznika w osobie Putina. Gratulacje!
Wewnętrzna sytuacja w Polsce jest coraz gorsza. Lewica i
centrolewica wyśmiewa, kpi np. z Jarosława Kaczyńskiego. Mówią, że uprawia seks
ze swoim kotem, że jest karłem, że jest brzydki, że ma wypierdalać z tego
kraju. Tworzy się nawet kabarety, które przekraczają granice satyry
politycznej, która przecież może istnieć, ale nie w skrajnej postaci. I to nie
są tylko slogany jakiegoś prostego ludu z ulicy, ale są tam także politycy,
gwiazdy, celebryci, a nawet wykładowcy z uniwersytetów itd., czyli elity kraju
(nienajlepsze). Tyle lat walczy się z prześladowaniem w szkołach. Już wiemy, że kiedy jakieś
dziecko jest gnębione, to albo zamyka się w sobie, albo staje się agresywne i nieobliczalne.
Nauczyciele i pedagodzy uczą tolerancji w klasach, szukają problemu, a nie patrzą wyłącznie na jego skutek. Tępi się wulgaryzmy, przezwiska,
chamskie żarty...Wszystko ok, ale w świecie dorosłych sami dorośli nie potrafią
tego stosować. Antagonizmy jeszcze bardziej dzielą naród , a można było zdusić
kilka problemów znacznie wcześniej. Czy chcemy negocjować z kimś, kto nas
wyśmiewa, kto nas obraża i kpi z naszych wartości? Zdecydowanie nie. Stosując
dyplomację w polityce, częściej szukano by rozwiązań, które zadowolą obie
strony, a nie tylko jedną. Nie unikano by dyskusji i spotkań. Istnieje szansa,
że wokół pewnych polityków miałyby szansę być osoby, o nieco innych poglądach.
Pamiętajmy, że w przypadku wielu osób jest tak, że jest ona wypadkową 5 osób, z
którymi ma najczęściej kontakt. Czego zatem oczekiwać w narodzie, który dzieli
się z dnia na dzień jeszcze bardziej? Nie mają szans powstać takie grona osób,
tylko radykalne osoby, wspierają radykalne osoby, stając się jeszcze bardziej
radykalne w tym co mówią, a potem robią. Życie nie jest ani prawicowe, ani
lewicowe, to politycy grają w tę grę dzielenia ludzi, a wielu obywateli faktycznie
w to wierzy i popiera te podziały.Tylko nowoczesna dziedziczna monarchia może
zapewnić spokój i stabilizację. Władca, ograniczony 10% wpływem na państwo oraz
koła doradców najlepszych specjalistów, np. najlepszych lekarzy z
niezaprzeczalnymi osiągnięciami, najlepszych prawników, najlepszych ekologów
itd. Żadnego sejmu i senatu, żadnych wyborów powszechnych bo to są już
rozwiązania muzealne. Demokracja tylko w skali gmin i powiatów, bo tam ludzie
bardziej znają, kogo wybierają na lokalne urzędy. Petycje społeczne do
królewskich kół doradczych po uzbieraniu 50 tysięcy podpisów. Mamy XXI wiek,
czas na wyciągnięcie lekcji z historii i nauki na błędach. Republiki, monarchie
absolutne, oligarchie, arystokracje nie sprawdziły się.
Polska jest w epicentrum zbrojnym Europy. W naszym interesie jest mieć sojusznika z Zachodu, ale zawsze posiadać koło ratunkowe w postaci przynajmniej poprawnych stosunków z Rosją oraz wspierać państwa buforowe, zanim pojawią się konflikty (i tutaj znowu przypominam sprawę z Białorusią, czyli zmarnowaną szansę). Wobec Rosji możemy być tylko neutralną Szwajcarią. USA jest naszym sojusznikiem, ale nie gwarantem na 100%. Jeśli Rosja mocno tupnie nogą, to nikt nie będzie chciał starcia dwóch Goliatów i na koniec dnia USA w pierwszej kolejności będzie myśleć o sobie, a nie o krajach członkowskich NATO. Rosja jest jak zły pies. Nie ma gwarancji, że nas nie ugryzie, ale jest mniejsza szansa, jeśli zachowamy spokój. Na konflikt niech reagują silniejsi. Bogate kraje płaczą, kiedy wojna jest obok nich, w mediach przeżywają też drobniejsze zbrodnie, np. strzelaninę w Paryżu, ale nie reagowały np. na ludobójstwo w Afryce, nie płaczą nad ofiarami wojen, które trwają lub trwały niedawno gdzieś daleko, nawet o tym w telewizji nie mówią, nie ma marszów pokoju, a na Facebooku opasek na zdjęcia profilowe. Ciekawostką jest, że wiele lat temu Putin ocieplił relacje z cerkwią rosyjską, a w jego ambicjach była restytucja cesarstwa. Istniała szansa, że Wladimir byłby tym dla Rosji i Wielkiej Księżnej Marii Wladimirownej Holstein-Gottorp-Romanow, czym generał Franco dla Hiszpanii i dynastii Bourbonów, czyli powolna zmiana systemu, początkowo pod kontrolą starego. Szereg okoliczności jednak spowodował, że na złość światu Putin wolał znowu wybrać drogę bliższą Rosji Radzieckiej.
Podsumowując, politycy nie odrobili zadania domowego. Trzeba było wspierać nowoczesny rozwój Ukrainy, wyczyścić politykę historyczną z kłamstw, a z Zachodem i Putinem żyć jak najlepiej, licząc, że agresywny pies bez prowokacji nic złego nie zrobi. Ten człowiek powinien być zaangażowany np. w walkę z deforestacją Ziemi, pieszcząc jego ego, że tylko taki ktoś jak on może ocalić świat, więc skupiłby swą energię na czymś ważnym i może robiłby to najlepiej ze wszystkich. Miałby swoją wojnę, ale bez ofiar. Respektowany przedstawiciel największego kraju na Ziemi nie musiałby walczyć o swoje ego, a sen o wielkości Rosji realizowałby w inny sposób. To człowiek poprzedniego systemu, więc niech dożyłby swojej starości, a po jego śmierci nastąpiłaby naturalna odwilż. Do tego czasu żadnego wspominania o możliwości przyłączenia Ukrainy do NATO, bo takie były obietnice, złożone Rosji wiele lat temu. Putin nie czułby się wtedy jak w grze komputerowej, gdzie może robić sobie wszystko. Z jego punktu widzenia (nie mojego!) chodzi o to, że Ukraina w NATO zamknęłaby mu kanały reakcji militarnej na Europę i tarcza rakietowa byłaby za blisko Moskwy. Teraz Polska jest tym krajem, gdzie jest ostatnia najspokojniejsza granica wpływów. Gdyby była to Ukraina, to rakiety zbliżyłyby się do Moskwy 200 km bliżej. Dla Putina, który chce czuć kontrolę, to jak czerwona płachta na byka. A dodajmy do tego, że ten byk już zdążył się zdenerwować na Zachód, poczuć wzgardzonym. 100 lat temu taktyka wyglądałaby inaczej, ale odkąd na naszej planecie istnieje broń jądrowa, to trzeba być naprawdę ostrożnym, nawet jak się kogoś szczerze nienawidzi. Możliwe, że Putin w najlepszym scenariuszu nie myślałby o Krymie, ale jeśli tam jest większość Rosjan, to drogą pokojową trzeba byłoby oddać tę ziemię Rosji, po przeprowadzeniu legalnego, pokojowego plebiscytu. Gdyby podarek Chruszczowa był tylko ziemią, to Putin nie miałby argumentu, że to rosyjska ziemia z Rosjanami. Niemcy do ziemi w Polsce też nie mają argumentu, bo nie ma u nas Niemców od kilkudziesięciu lat.
Na koniec 3 anegdoty z morałami. Nr 1: Podczas okupacji radzieckiej w Polsce, jeden żołnierz chciał napaść moją prababkę i okraść ją z ostatnich kosztowności, których nie ukradli Niemcy. W tym czasie jej mąż był w obozie koncentracyjnym, a ona sama z dziećmi i służącą, Marią, która stała się jej przyjaciółką. Był wieczór. Rodzina zjadła skromny posiłek, a potem Antonina tradycyjnie usiadła do fortepianu i zaczęła grać smutną melodię. Żołnierz w tym czasie cały czas patrzył przez okno. Rozpłakał się, bo zobaczył normalne życie, miłość, czułość i piękno. Nie znał takiego życia. Z oprawcy stał się ofiarą systemu. Zmienił się o 180 stopni. Stał się dezerterem. Prababka ukrywała go 2 miesiące. Jej dzieci czuły powagę sytuacji, więc zachowały dyskrecję. Potem próbował uciec, słuch o nim zaginął. Możliwe, że zabili go jego towarzysze lub bał się wysłać list, że żyje. Puenta jest taka, że czasami wystarczy pokazać komuś inny świat, dać przykład, że można inaczej, aby ten ktoś się zmienił. Trudno oczekiwać po Putinie, że będzie inny, kiedy krytykują go Stany Zjednoczone, które robiły podobne rzeczy. Anegdota nr 2: miałem to szczęście, że wychowałem się w pełnej rodzinie. Co to znaczy pełna rodzina wg mnie? To możliwość regularnych kontaktów z kilkoma pokoleniami, np. pradziadkowie, dziadkowie, rodzice, rówieśnicy. Kiedy oni tłumaczyli mi, że wojna, to nie jest abstrakcja, trudno było mi w to uwierzyć. Kiedy potem powtarzałem to innym ludziom, śmiali się ze mnie, że mamy XXI wiek i starsi są przewrażliwieni. Puenta? Zdanie kilku pokoleń na temat świata nie odrywa nas od rzeczywistości. Anegdota nr 3: kiedyś doradzałem pewnej osobie jak poprowadzić młode drzewo, by było silne, długowieczne i dawało inteligentny, wędrujący cień oraz rosło dalej od planowanej budowy garażu. Ten ktoś mnie wyśmiał, że to zbyt radykalne zabiegi na tak małą roślinę, że ma rosnąć w konkretnym miejscu, a to drzewo będzie duże pewnie dopiero za 20 lat, więc najwyżej wtedy będzie się martwić. Ta osoba mnie nie posłuchała, bo dalsza przyszłość nie miała dla niej znaczenia. Minęło 20 lat, drzewo urosło bardzo krzywo, korona była nisko, więc dawała permanentny cień. Budowa garażu mocno zniszczyła trzony korzeni. Drzewo zaczęło chorować, a podczas wichury przewróciło się. Właściciel się załamał, bo bardzo się przywiązał do tej rośliny. Puenta? Tak właśnie działa większość z nas, a szczególnie politycy. Krótkowzrocznie, krótkowzrocznie i jeszcze raz krótkowzrocznie!
The war in Ukraine saddened me, but unfortunately didn’t surprise me at all. So many times I’d like to be wrong, but then cold calculation shows that I was right. Perhaps only the date seemed more unexpected than so tactically announced. Many of us thought that scaring was just scaring to force concrete political things, and the real attack happens completely unexpectedly. Such conflicts don’t fall from the sky. This is a long-held problem: from setting boundaries to dealing with international diplomacy and historical politics on both sides. Putin isn’t the greatest and only evil in the world. It simply does it differently, and if it is identical to, for example, the USA, it is said differently. Nobody wants to plead guilty. I’m going to present some reflections and facts about Russia, Poland, Ukraine, the USA and some other countries.
The eastern border of Poland was created without the participation of Poles, and its outline is quite artificial. Lands that had been saturated with Polishness for hundreds of years were artificially separated, such as Lviv. During the reign of Prince Halicki in 1250, this stronghold was named in honor of his son Lew (Lvov), which doesn't mean that there was ethnic Ruthenian culture in this area. It was the expansion of princes from the Rurik's dynasty and Ruthenian elites. Previous cultures existed in this area and used a language similar to the Mazovian or Polan tribes. The city returned to Polish hands 100 years later thanks to Casimir the Great and remained in our hands until World War II. The Austrian period didn't mean the Germanization of the city, so it didn't lose its national, cultural and linguistic identity. It was similar in Silesia, but for a shorter period, so greater Germanization took place there, sometimes fully. People weren't resettled then, they didn't run away. Most simply slowly adopted the official language and customs. Most of the Russian families from the times of Red Ruthenia adopted the Western culture, i.e. Polish at that time, and are still Poles today. The word Rus itself is not an excuse to usurp the rights to these lands, because only the descendants can represent the rights, and not the neighboring Kievan Rus (whose successors the Ukrainians don't really want to be, since they chose the Polish word of the Polish region for their name). There is a similar problem with Jews who consider themselves the heirs of historical Israel, even though they aren't descendants of this group of Jews, but of neighboring non-existent small states. The Palestinians are such descendants, although they adopted a different religion and mixed with Arab tribes. It is as if Poland became completely Lutheran over time (and there was a period when this was an advanced process) and Catholics from Hungary.
The western border was a compensation for the breaking of the law and the invasion of Poland by Germany, a huge genocide (the highest percentage of victims of any country), so we did not claim the eastern areas, because there were a minority of people who felt like Poles there. If millions of Poles lived there now not only by origin, but also by their sense of nationality and language, I am sure that there would not be so many years of military peace between Poland and Ukraine. Things were very bad when it came to establishing borders, but it was good that most Poles were displaced, precisely for pacifist reasons. The nationalistic mood suppressed the surviving Polishness, because to this day many Ukrainians are ashamed to admit their Polish roots. I have talked many times with Ukrainians in Poland that in Ukraine it is better not to admit to having a Polish mother, grandmother or great-grandmother, but for those who came to Poland, it became an advantage to easily obtain citizenship by citing their Polish great-grandmother and love for Poland. . The Russification of Poles took place during the Austrian partition in order to eliminate the likelihood of them starting an uprising, which is why many families had to convert to Orthodox Christianity, either voluntarily but under the pressure of various circumstances, use the Russian language (no Ukrainian was spoken then), and even change or partially modify the name. I remember how my late grandfather used to say 20 years ago that Ukraine would not survive for long within its new borders, because it was simply too big, there was too much chaos and diversity inside. He was surprised that a state that had actually never existed, apart from a short episode in 1654, and previously only Kievan Ruthenia and Red Ruthenia (completely assimilated into Poland with the elites), was now much larger than Poland. Then the Polish and Russian periods. Finally, Gifts from Lenin, Stalin and Khrushchev did not take into account the domestic situation, especially the latter in 1954. I was young then and didn't understand much of it. Now yes. My great-grandmother used to say that what would have happened to the Poles from Silesia was the same as with the birth of the Ukrainian nation (they are no longer Kievan Ruthenians), if the partitions of Poland had lasted 100 years longer or if the partitions had been 100 years earlier. A smaller population of people plus the lack of media would favor the creation of a separate language and culture, so that Silesia would be a separate country today, and not a dialect and a variety of Polish culture with German and Czech influence. Moreover, there are still medieval buildings from Polish times, and the families, although most of them already in Germany, have Polish blood, because when Poland lost Silesia, no Poles were evicted. Maybe some elites escaped, but most stayed and mixed with cultural and genetic influences from Germany and the Czech Republic.
The West of Poland before the German era belonged originally
to Poland, but there were such changes in Germanization and so many Germans
came that Poles can honestly admit to the history of these lands. We don’t
create national legends and myths. We aren’t erasing several hundred years of
German influence. If it were otherwise, I am sure that Germany would never have
allowed Poland to join the European Union. It doesn't mean that we don't have any myths at all, but rather that they concern internal matters, e.g. the cult of Piłsudski (the first media hero i.e. newspapers of Poland in the 20th century), hiding his crimes and erasing from the memory of his opponents, e.g. Jaroszyński, Męciński, Sarzeński, his first wife etc. and real heros e.g., general Rozwadowski, who saved Europe from the Bolsheviks. It would be better if Poland was a
little wider in the east, like it was from 1939, but not the size of, say, the
17th century. So it is good that there are so-called buffer states. It is a
business for us to exist, mainly for security reasons. Slovakia and the Czech
Republic are also fair to historical politics, although the latter are absorbed
by nationalism, recreating the Czech language and emphasizing Czech rulers,
families, etc. This phenomenon is positive or neutral, although many people
confuse nationalism with fascism, etc. It is a lack of knowledge of concepts.
There have been a few moments when a change of mind would make the world look
more peaceful today. Probably more peaceful. For hundreds of years, Poland was
considered one of the most tolerant countries in the world, and there were
times when it was the most. On this wave, if we hadn’t withdrawn from the siege
of Russia and put our dynasty on the throne there, the Great Russia would never
have arisen. The Ruthenians would take over the philosophical and political
trends from the Poles. Our tolerance, moderate pacifism weakened us when the
giants: Prussia, Austria and Russia were rising up around. In the face of three
hegemons, enormous but weak Poland fell. In the case of conflict states, their
enlargement and unification of many countries didn’t work well. If Bismarck
hadn’t united Germany, there would still be a conglomerate of many small
states. Such diversity and, at the same time, weakness would not bring Hitler
to power. Tendencies are inherited from genes, although they can be effectively
suppressed by upbringing. We inherit certain traits from our ancestors just
like animal breeds. With us, this process took place heterogeneously and for a
very long time, while in animals we controlled whether we wanted to raise dogs:
aggressive, defensive, shepherd, hunting or companion. It would be better for
old nations to be divided in their small states, and possibly united into
unions and other organizations. Andalusia, Swabia, Scotland, Bavaria, Ohio,
Yunnan, California, Karelia, Crimea ... etc. The finer the better.
The present borders of Ukraine were artificially created and
it was foreseeable that Crimea and some of the western lands would return to
Russia, if only for ethnic reasons. Personally, I’d prefer a Crimean Khanate to
exist there, but the Russification was too strong and persistent. The world
should long ago recognize the return of Crimea to Greater Russia. Ukraine is,
unfortunately, a propaganda creature with a false historical policy. The name
itself refers only to the Polish-Lithuanian Commonwealth, where the eastern,
sparsely populated areas were called Ukraina, which means ”u krańca” (at the
end (of the country)). The lack of media and the long distances between
people's seats made it possible to lose memories of the former Kievan Rus, as
well as its language and culture. If the Ukrainians love myths, hypocrisy, and
erasing Poland from their history so much, it would be better to call
themselves Kievan Ruthenia again. The Polish and Russian influences were so
strong that a population of people with individual characteristics compared to
the former Kievan Ruthenia was formed. It is a fusion nation, and so are like citizens
in the United States. So much genetically, culturally and linguistically mixed that
it's really strange to deny true origins. With such an approach, it is
difficult to seek greater Polish support for the development of Ukraine, and on
the other hand, Poles lacked a more cold political calculation. Criminals, such
as Bandera, are worshiped there, the exhumation of Polish victims is forbidden,
Polish history is erased, the crime is not admitted, then Ukraine accepts
Polish money, and Poland accepts up to 2 million Ukrainians on the Polish labor
market, and finally it is Ukraine expects warm relations with Poland, giving
nothing on its part. This weak country wants to be a member of the European
Union and to support other countries. This is an example of a victim who did
little to avoid becoming a victim. It isn’t a matter of a year or two, but long decades.
Without allies, it is easier to become the target of the political ambitions of
the Russian hegemon in the person of Putin, KBG and influential billionaires.
There are no real friendships in politics, only interests. One of the interests
is to pretend friendship. Only the common citizen can keep hatred to himself. Russia
also has a false historical policy, from the time of the empire, but this
country doesn’t have to explain to anyone because is strong. The name Rus is
borrowed from Kievan Rus (Ruthenia).
The United States has had the most victims and conflicts on
its conscience in many decades, but as the greatest hegemon of this part of the
Earth, it is the one who writes the narrative of their actions to always come
out on top of the good humans. History is written by the winners or the most
influential, even when they lose. I don't think I need to remind corrupt
politicians and a friendly law for the richest criminals from the USA, i.e.
large corporations, MONSANTO, Johnson & Johnson, etc. Despite the fact that
independent courts have issued many sentences against these entities, the law
hasn’t changed completely, e.g. in the case of carcinogenic talc . The world's
most consuming country wastes the most of the earth's resources, and if
everyone lived like an American, we would need several planets. Concerns are
culturally poisoning people, testing harmful substances, inventing neologisms
for banned substances in order to put them back on the market. They control
statistics and scientific research, or they produce subordinate
"scientists" themselves to bring their products to the market, eg
when margarine was promoted over supposedly harmful butter, or recently
vaccines without long-term research results. Concerns make poor people
dependent on their patents, e.g. for seeds, in order to create an avalanche of
bankruptcies and take over their lands, e.g. in India. Patents for drugs and
medical equipment don’t expire, for example, after 2 years, so treatment can be
terribly expensive, and then various collections for treatment and operations,
costing millions of dollars, appear on the Internet. After all, no one implants
a kilogram of diamonds, only sponsors eternal patents. The US supported the
Kosovo war and then condemned the annexation of Crimea to Russia. Hypocrisy.
The United States has been at war with Iraq over allegedly hidden nuclear
weapons, and when Putin does the same to Ukraine, under the same pretext, they
are forgetting their hypocrisy and business in the wars. The USA forgets about
its victims of chemical weapons, e.g. orange substance and have never
officially apologized for it, although they violated international humanitarian
laws. Many children, women, not just soldiers, died or were ill. History has shown many times that nothing from international treaties and agreements. Germany broke the peace treaty with Poland in 1939, the US waited the entire war until most of the people in the concentration camps had been murdered before reacting. In 1994, Germany, the UK and the US made an agreement with Ukraine that if they gave up nuclear weapons, they would have their protection. Where has this protection been over the years? Where is he now? A few sanctions and that's it. They know well that it would be a fight with Goliath, and they are not intelligent David, nor do they have a Trojan horse. Or maybe the Russian KGB agents wanted to weaken Ukraine many years ago, using the West, which would make it a condition to liquidate nuclear weapons, declare protection, and then give no support for 28 years ...? I will leave this question open. Donald Trump, though somewhat insane, had one enormous advantage: he didn't cause any war during his presidency. Probably the first time in history of the USA. It wasn't profitable for this country, because it's a loss of potential billions in military action. Now there is a different attitude in the air, again...
Now the whole world trembles for its security, so NATO will more easily recover multi-million dollar contributions from the member states and a political game called war will continue to be profitable. Biden is happy and Putin is happy. Everyone in their own way. Rather, they respect their spheres of influence, which is why NATO, the USA, and the EU have for many years done almost nothing to strengthen Ukraine. The USA legitimizes its crimes because for people who
have not seen war, it is an abstraction and they live in their comfortable
ideal worlds. If it's okay, why think about how the world really works? There
will always be countries outside the NATO zone, so all activities carried out
there aren’t criticized by the member states. Populism makes promises and then
postpones relief interventions. The extermination of the Jewish population was
not pacified by the USA from the beginning. It was delayed at the end. Now the
US president is threatening with sanctions against Russia, if they go too far,
and if only a little, then no. Taking care of US citizens sounds good, but if
you want to dictate the conditions in the world, you should look after
everyone, not just your own. Most of the greatest things (good and bad) in the
world happen illegally: wars, strikes, revolutions, regime changes, military
interventions, etc.
And what is diplomacy and progress in psychology nowadays,
if they are not used in practice at all, and the left wing still only talks
about it beautifully. People who are disapproved of by some people are so
harassed, overlooked, disregarded, and treated without political panache that
it is inevitable that they radicalize. When was the last time President Putin
was invited to a ball in Germany, Ukraine or Poland? Were his daughters at the
debutants' ball in Paris? When was he invited on a diplomatic peace visit to strengthen
international relations? The head of the largest country in history is not
considered important, and for example, a prince from microscopic Monaco is invited.
Such an exclusion isn’t for good policy. Add to this memes, on the Internet,
ridiculed on TV, etc. by people from the political candlestick. Can it be
continued peacefully after such treatment. Do people really naively believe
this? If this were to be followed, I am sure the original Wladimir Putin would
still be original, not always our way, but certainly more restrained. The
billionaires' backbone in Russia has an influence on politics, and their
influence outside Russia has not been diplomatically controlled so far. Only
now, on the day of the war with Ukraine, the United Kingdom blocks the assets
of Russian billionaires. Only now! Where are the real political strategists?
Decades of tacit allowing conflicts to unfold. A politician should, above all,
be a cool strategist. For the most part, we unfortunately look at his empathy,
emotions and external appearance, and then we allow such weak people to power.
An empathetic person can be a kindergarten teacher, a teacher, but never a
politician, unless she can display two different attitudes to life. The Russian
problem was bred, polished and fattened by the whole world, but what to expect
from the omnipresent hypocrisy? Hypocrisy, when the actions of other countries
are equally scandalous, but with a different narrative, Putin is said to be
Hitler of the 21st century, and who are and were, for example, Bush and other
great politicians? Flawless angels of peace? Democracy may only be good at the
micro level, but at the macro level it becomes only pathological. There are
hardly any specialists among politicians. They think short-sightedly and, for
example, don’t expect that a small problem will turn into a big one, such as
the relations between Poland and Belarus. They aren’t looking at the fact that
nuclear power plants, even with the latest technology, can wipe out Europe for
300,000 years when some serious earthquake occurs. Argument? Because there
hasn't been such a catastrophe for a long time. Ridiculous. Just because
something happens every few hundred years doesn't mean it won't happen again.
This is disgusting!
There must be a lot of evil going on in the world for people
to take to the streets fighting for real problems that will diminish their
wealth and comfort, not artificially winded problems that focus all the anger
and energy of the nation in a few things that aren’t a problem or only require
simple legal modifications, e.g. not a ban on animals on fur, but higher taxes
on fur and more ethical breeding. Putin is likely to get his way now. The world
will watch it and see if it takes as much as it says it will want more.
Moreover, then possibly an external intervention. There will be strikes, lights
of peace, marches of support for Ukraine. Maybe these are encouraging gestures
for Ukrainians, but in practice they will not affect anything. We’re
responsible for the decisions of politicians, because we choose them, instead
of admitting the best specialists to power. Belarus is another problem. A
ticking bomb. There was time and many occasions when it was necessary to strive
for alliances with Belarus, which sent pro-Polish signals, but then, of course,
you could hear attacks in the media and the parliament everywhere, what a terrible
country it is and it isn’t worth sticking with it. Well, now it is even worse,
because His Excellency, President Lukashenko, has found an ally in the person
of Putin. Congratulations!
The internal situation in Poland is getting worse. The left
and center-left mock, for example, Jarosław Kaczyński (Yaroswav Kachinsky).
They say he has sex with his cat, that he is a dwarf, that he is ugly, that he
is to get the fuck out of this country. Even cabarets are created that go
beyond the limits of political satire, which may exist, but not in its extreme
form. And these aren’t just slogans of some simple street people, but there are
also politicians, celebrities, celebrities and even lecturers from universities
and so on, i.e. the country's elite (not the best). For so many years, bullying
has been fought in schools, so currently we know, that then a child is bullied, he either loses himself or
becomes aggressive and erratic. Teachers and educators teach tolerance in the
classes, looking for a problem across the class, not just looking at its
effect. Profanity, nicknames, boorish jokes are blunted ... It's okay, but in the
world of adults, adults themselves cannot use it. Antagonisms divide the nation
even more, and it was possible to suppress several problems much earlier. Do we
want to negotiate with someone who makes fun of us, who insults us, and who
mocks our values? Definitely not. When applying diplomacy in politics,
solutions that would satisfy both sides, not just one, would be sought more
often. Discussions and meetings would not be avoided. There is a chance that
some politicians would have a chance to be surrounded by people with slightly
different views. Let us remember that in the case of many people, it is the
result of the 5 people with whom she most often comes into contact. So what to
expect in a nation that divides even more day by day? There is no chance of
such groups of people emerging, only radical people, they support radical
people, becoming even more radical in what they say and then do. Life is
neither right-wing nor left-wing, it is politicians who play this game of
dividing people, and many people actually believe in it and support these
divisions. Only a modern hereditary monarchy can bring peace and stability.
Ruler, limited by 10% influence on the state and circles of advisers of the
best specialists, eg the best doctors with undeniable achievements, the best
lawyers, the best ecologists, etc. No parliament or senate, no general
elections because these are already museum solutions. Democracy only on the
scale of communes and poviats, because there people know better who they choose
for local offices. It is time for the 21st century to learn from history and
learn from mistakes. Republics, absolute monarchies, oligarchs and
aristocracies have not proved successful.
Finally, 3 anecdotes with morals. No. 1: During the Soviet occupation in Poland, one soldier wanted to assault my great-grandmother and rob her of the last valuables that were not stolen by the Germans. At that time, her husband was in a concentration camp, and she was alone with the children and a maid, Maria, who became her friend. It was evening. The family ate a modest meal, and then Antonina traditionally sat down at the piano and began to play a sad melody. The soldier was staring out the window all the time. He cried because he saw normal life, love, tenderness and beauty. He didn't know such a life. From a torturer he became a victim of the system. He changed 180 degrees himself. He has become a deserter. The great-grandmother hid him for two months. Her children felt the seriousness of the situation, so they were discreet. Then he tried to run away, but was not heard of. It is possible that his comrades killed him or he was afraid to send a letter that he was alive. The point is that sometimes it is enough to show someone a different world, to set an example that it is possible to change someone else. Putin is hard to expect to be different when is criticized by the US, which has done similar sins. Anecdote no. 2: I was lucky to be brought up in a complete family. What does a complete family mean in my opinion? It is a possibility of regular contacts with several generations, e.g. great-grandparents, grandparents, parents, peers. When they explained to me that war was not abstract, I found it hard to believe. Later, when I repeated this to other people, they laughed at me that we are in the 21st century and that old people are oversensitive. The punch line? The opinion of several generations about the world doesn't distract us from reality. Anecdote no. 3: I used to advise a person on how to plant a young tree to be strong, long-lived, and provide an intelligent, wandering shadow, and grow further from the planned garage construction. This someone laughed at me that these are too radical treatments for such a small plant that it is supposed to grow in a specific place, and this tree will probably only be large in 20 years, so then at most he will be worrying. This person didn't listen to me because the further future didn't matter. 20 years passed, the tree grew very crooked, the crown was low, so it gave a permanent shadow. The construction of the garage badly damaged the root shafts. The tree fell ill and fell over during the storm. The owner broke down because he became very attached to this plant. The punch line? This is what most of us, especially politicians, do. Myopically, myopically and once again myopically!
Dzięki, bardzo pouczające
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńw punkt
OdpowiedzUsuńDziękuję
Usuń