Człowieku, w połowie miłość nie jest miłością...
Kochać w połowie to tak,
Jakby nie kochać...
To było grą- "walka na oczy".
Ona chodziła naokoło stołu
W czerwień wykwintnie przybrana.
To był tylko jakiś taniec, do którego
Puściła smętny romantyczny kawałek...
To tylko kawałek...
Kawałek..., to tyle, co nic!
On uciekł na to wzrokiem zmęczonym w kąt.
Piosenką miłości się nie zrobi!
A ona usiadła po swym tańcu,
On zadał pytanie.
I udawała, że niby mądra, że oczytana...
To było tylko tępe patrzenie,
To był jej monolog z pustym słowem
Z kolorowej gazety...
Zadał kolejne...
Być może coś skojarzyła,
Ale odpowiedzieć nie umiała.
Rozumieć coś w połowie,
To nie rozumieć.
On wziął na to tylko wina wolny łyk...
Po dwóch podejściach, bogini samej siebie,
Uwierzyć, że to miłość straszliwie chciała...
I się zastanawiała, i się zastanawiała,
Coś chyba nawet znowu myślała!
Wątpić choć trochę,
To nie wierzyć w coś,
A ona patrzyła zawsze na kogoś tak tępo.
Uwagi na chwilę nie skupiła.
W miłość się patrzy głęboko,
A ona sokolego wzroku nie miała...
Mało tego! Dla miłości,
To ona zupełnie oślepła...
A on wyszedł na to.
Wiedział,że kolejna idiotka...,
Że na nic jej podchody.
Nabawił się tylko biedaczek
Z ilości wina bólu wątroby.
Sokołów wśród nas tak niewiele....
Miłość jest rzeczą piękną,
Bo dla większości niedostępną, niebywałą.
Ślepych idiotek jest wcale nie mało!
A żeby piękniej scenariusz ten brzmiał:
Ślepych na miłość idotów też jest na skwał!
Idiotka, on i miłość równa się dalej idotka, on i miłość.
On szuka dalej i znajdzie w końcu,
Ona szuka też, lecz na darmo,
Bo takie, jak one są na miłość uodpornione!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz