Codzienny obraz uśmiechu
Na mej twarzy
Jest tylko uśmiechem
Na masce mojej duszy...
Kiedy zapada cisza,
Ja słyszę wczorajszą piosenkę
Milszą, niż ta chwila.
Nakładam w myślach
Obecny czas strapienia.
Zadaję sobie pytania:
"Co?", "Jak?",
"Dlaczego?", "Po co?"
Z tym miłym
Muzycznym podkładem.
Kiedy gubią się uśmiechy,
Ja uśmiecham się
Do naszego wczorajszego spotkania;
Długiej rozmowy
O wszystkim i o niczym,
Zbyt gorącej herbaty...
Maski uśmiechu nie ściągam...
Nie ściągnę, by zalać
Innych swoim żalem...
Ale i moja dusza potrafi się uśmiechnąć
Do swojej perfekcyjnej maski.
Szczególnie, kiedy widzi ją
W wypolerowanej tafli szkła,
Odbijającej świat bez myśli i słów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz