Pamiętasz? Była kiedyś łąka
Miodnym pejzażem przystrojona.
Tak, to musiała być ona!
Faliście układała niby płaskie horyzonty,
Topiąc w przypływie wiosennych traw
Przezroczyste śpiewy motyli.
I na tej łące, gdzie wstawało codziennie
Inne słońce, nie śmiało zaszeleścić nic,
Prócz szumu fruwających wspomnień.
Nic tu szeleścić nie chciało,
Bo co by nie zrobiło,
To i tak to było za mało.
Czajki na tej łące sobie tylko śpiewały,
Krowy niegdyś dla siebie tylko trawę skubały,
A ja dla siebie w machinie chwil miłych, ubiegłych
Siedzę i gasnę ze znikającym
Pofalowanym horyzontem.
W tym czasie dwie stare wierzby
Nad strumieniem coraz bardziej klękają
I ducha, chcąc nie chcąc, powoli wydają...
Morze, to trawiaste, topią teraz śmieci.
Nie moje! Oj, to są czyjeś dzieci.
Morze to, co przebite było śnieżnymi
Gwiazdami i w dzień słońca tchnieniem,
Powraca tylko czasem z gasnącym żałośnie
W mych oczach wspomnieniem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz