Gdzieś w twym dzieciństwie
Róża wyrosła
I ostrym cierniem
Wrosła w twe ciało.
Z roku na rok
Coraz bardziej oplata
I kłuje, i kłuje,
A krew nie leci,
Nawet nie próbuje.
Bo ty nie żyjesz ,
Krwi człowieczej
Nie masz w sobie.
Cierniem się tylko oplatasz...
I podwiązujesz słabe,
Niewinne pędy,
By się wspięły na ciebie...
Zamkniesz się w swojej altanie.
Ciebie nie będzie,
A kiedy umrzesz,
Nikt nie doceni,
Że byłeś,
Że byłaś.
Każdy będzie tylko pamiętał
Ciernie róży.
O różę się dba z zewnątrz,
Bo chorowita, kapryśna,
Kwitnąć sama pięknie nie może.
Ty nie wydałeś kwiatu.
Ty też nie wydałaś.
Ciernie, tylko same ciernie wspomagałaś.
Nie byłeś w tym życiu...
Ty też nie byłaś...
- Ja stałem obok, ja byłem.
Hodowałem inne kwiatki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz