Znów idziemy wzrokiem
Po niebios gładkim ekranie,
Szukając bieli życia zapomnianej;
Bieli słowa, zachowań i tej śpiewanej...
A niebo bieli nie dało, jako lustro,
Szarość nihilizmu z ziemi odbiło...
Spadł śnieg, a i tak biało się
Nie zrobiło.
Gdzie ja znajdę krztę kultury,
Zdanie bez wulgaryzmów,
Kobietę zadbaną i taką alabastrową?
Może znajdę to wszystko czasem,
Bo widzę, jak gdzieś za lasem
Wychodzi obłok biały.
Cóż z tym wiekem się zrobiło?
Gdzie Ci ludzie sprzed lat?
Gdzie te stroje, zdjęcia i fryzury?
Gdzie maniery, domowe konfitury?
Ktoś rozszarpał tamte chmury!
Biel dziś z błękitem się zmieszała i siwym dymem.
Nie ma błękitnego nieba,
Nie ma dymnego pociągu z komina,
Nie ma chmury białej na horyzoncie.
Wszędzie szara piana przeciętności,
Kiczu, sarkazmu i wykrętności.
I gdzie ta biel?
Już się zbliża większym krokiem.
A Ty chroń ją Panie Boże
Swym wszechmocnym okiem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz