Patrzyły na mnie oczyma
Kropel rosy poranne chwile
Zawarte we wszystkim,
Co żyje i nie żyje.
Patrzyły kwiaty
I zielone źdźbła traw.
Patrzyły szyby i szare kamienie.
Nawet blacha na dachach
I w drzwiach trzpienie.
-9 rano-
Wszystko usnęło.
Słońce zabrało im oczy,
By oddać je następnego
Przedświtu, a może dopiero pojutrze.
W tych wodnych oczach
Ja byłem odbity.
Przez te oczy kwiat trawę zobaczył,
A kamień ujrzał wreście swoją
Kuzynkę- szybę w oknie.
Dach zobaczył niebo.
Ach, jak dobrze mieć oczy
Na wyłączność, niepożyczone,
Takie tylko dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz